Z poradnika Jerzego Bralczyka, mówienie dla mówienia.

Czas czytania~ 4 MIN

Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego właściwie rozmawiamy? Nie zawsze po to, by przekazać konkretną informację, prawda? Czasem po prostu... mówimy. Profesor Jerzy Bralczyk, mistrz polskiej mowy, z niezwykłą przenikliwością analizuje to zjawisko, nazywając je „mówieniem dla mówienia”. To fascynująca koncepcja, która otwiera oczy na ukryte wymiary naszej codziennej komunikacji, pokazując, że słowa mogą pełnić znacznie więcej funkcji niż tylko informowanie.

Czym jest mówienie dla mówienia?

W ujęciu profesora Bralczyka, mówienie dla mówienia to rodzaj komunikacji, której głównym celem nie jest przekazanie nowej treści, ale raczej podtrzymanie kontaktu, wyrażenie obecności, ustanowienie lub utrwalenie więzi społecznych, a czasem nawet sama przyjemność z artykulacji. To rozmowy o pogodzie, kurtuazyjne pozdrowienia czy komentarze, które nie wnoszą niczego odkrywczego, ale są niezbędne w codziennym życiu społecznym. Jest to przeciwieństwo mowy instrumentalnej, której celem jest osiągnięcie konkretnego rezultatu, np. przekazanie instrukcji czy złożenie zamówienia.

Funkcja fatyczna i społeczne spoiwo

Jednym z kluczowych aspektów mówienia dla mówienia jest jego funkcja fatyczna. To mowa, która służy sprawdzeniu i podtrzymaniu kanału komunikacyjnego. Klasycznym przykładem są zwroty typu „Co słychać?”, „Wszystko w porządku?”, na które często odpowiadamy automatycznie, nie oczekując szczegółowej relacji. Takie wymiany są jak społeczne spoiwo, które:

  • Buduje i podtrzymuje relacje międzyludzkie.
  • Zmniejsza dystans i tworzy poczucie wspólnoty.
  • Wypełnia niezręczną ciszę, wprowadzając komfort.
  • Potwierdza naszą obecność i gotowość do interakcji.

Nawet proste „Dzień dobry” wypowiedziane do sąsiada, choć informacyjnie ubogie, jest niezwykle ważne dla utrzymania dobrej atmosfery w otoczeniu.

Mowa jako sztuka i przyjemność

Poza funkcją społeczną, mówienie dla mówienia może być także źródłem czystej przyjemności. Niektórzy ludzie czerpią satysfakcję z samego brzmienia słów, z ich rytmu, intonacji czy nawet z możliwości wyrażania siebie bez konieczności głębokiej analizy treści. To trochę jak muzyka – nie zawsze musi nieść konkretny przekaz, by być wartościowa. Opowiadanie anegdoty dla samej frajdy opowiadania, czy dzielenie się luźnymi spostrzeżeniami, to doskonałe przykłady. W takich momentach mowa staje się formą ekspresji artystycznej lub po prostu sposobem na rozładowanie napięcia i cieszenie się własnym głosem.

Dlaczego mówimy bez konkretnego celu?

Motywy stojące za mówieniem dla mówienia są głęboko zakorzenione w naszej psychice i kulturze. Jesteśmy istotami społecznymi, potrzebujemy kontaktu, uwagi i potwierdzenia naszej obecności. Kiedy rozmawiamy bez wyraźnego celu, zaspokajamy te podstawowe potrzeby. To także sposób na:

  • Redukcję stresu i napięcia.
  • Potwierdzenie przynależności do grupy.
  • Testowanie granic i reakcji innych osób.
  • Wyrażenie emocji, które trudno ubrać w konkretne słowa.

Często, nieświadomie, używamy tego rodzaju mowy, by sprawdzić, czy druga osoba jest otwarta na dłuższą rozmowę, czy po prostu chcemy zaznaczyć swoją obecność w przestrzeni.

Przykłady z życia codziennego

Rozejrzyjmy się wokół, a dostrzeżemy mnóstwo przykładów mówienia dla mówienia:

  1. Komentarze na temat pogody w windzie.
  2. „Jak leci?” rzucone mimochodem koledze z pracy.
  3. Wymiana uśmiechów i krótkich zwrotów przy kasie w sklepie.
  4. Luźne rozmowy przy kawie, które nie prowadzą do żadnych konkretnych wniosków, ale są przyjemne.
  5. Żartowanie i zabawa słowem w towarzystwie przyjaciół.

To wszystko są małe rytuały, które ułatwiają nam funkcjonowanie w społeczeństwie i sprawiają, że czujemy się mniej samotni.

Sztuka świadomego mówienia dla mówienia

Choć mówienie dla mówienia jest często nieświadome, świadome jego wykorzystanie może znacząco wzbogacić nasze interakcje. Uczmy się od profesora Bralczyka, jak doceniać i świadomie stosować tę formę komunikacji. To nie oznacza pustosłowia, lecz raczej umiejętność budowania mostów za pomocą słów, nawet tych pozornie błahych. Kluczem jest autentyczność – nawet w drobnych wymianach uprzejmości powinniśmy być szczerzy w intencji podtrzymania kontaktu i wyrażenia życzliwości.

Kiedy mówienie dla mówienia staje się problemem?

Warto jednak pamiętać, że każda forma komunikacji może zostać nadużyta. Mówienie dla mówienia staje się problemem, gdy jest używane do:

  • Unikania ważnych, trudnych tematów.
  • Maskowania braku prawdziwego zaangażowania.
  • Manipulowania innymi przez zalewanie ich pustymi słowami.
  • Tworzenia wrażenia aktywności, gdy w rzeczywistości nic się nie dzieje.

Prawdziwa funkcja fatyczna ma na celu budowanie, a nie zasłanianie. Granica między autentycznym podtrzymywaniem kontaktu a pustosłowiem jest cienka, ale kluczowa dla etycznej i efektywnej komunikacji.

Wnioski: doceniajmy potęgę słów

Analiza mówienia dla mówienia w duchu Jerzego Bralczyka uczy nas, że język to znacznie więcej niż tylko narzędzie do przekazywania faktów. To także potężne medium do budowania relacji, wyrażania emocji i po prostu bycia razem. Doceniajmy te pozornie błahe rozmowy, bo to właśnie one często tworzą fundamenty naszych codziennych interakcji. Uczmy się świadomie korzystać z tej formy komunikacji, by wzbogacać nasze życie i otoczenie, pamiętając, że nawet najmniejsze słowa mają swoją wartość, gdy są wypowiadane z autentyczną intencją.

Tagi: #mówienia, #mówienie, #komunikacji, #nawet, #bralczyka, #prostu, #kontaktu, #często, #mowy, #naszej,

Publikacja

Z poradnika Jerzego Bralczyka, mówienie dla mówienia.
Kategoria » Pozostałe porady
Data publikacji:
Aktualizacja:2026-01-26 09:10:15