Zapisać się na studia tylko dla legitymacji studenckiej i zniżek, czyli jak to robią plastikowi studenci?

Czas czytania~ 4 MIN

Legitymacja studencka – niewielki kawałek plastiku, który dla wielu młodych ludzi jest synonimem nie tylko nauki, ale przede wszystkim… oszczędności. Zniżki na transport, tańsze bilety do kina czy specjalne oferty w restauracjach to kusząca perspektywa. Co jednak, jeśli chęć posiadania tych przywilejów staje się jedynym motorem do zapisania się na studia? Zapraszamy do analizy zjawiska znanego jako "plastikowi studenci" – kim są, jak działają i czy taka gra jest warta świeczki.

Kim jest "plastikowy student"?

Termin "plastikowy student", choć brzmi nieco potocznie, trafnie opisuje osobę, która przechodzi przez cały proces rekrutacji na uczelnię wyższą wyłącznie w jednym celu: aby uzyskać status studenta i związaną z nim legitymację. Jej intencją nie jest nauka, zdobywanie wiedzy czy ukończenie wybranego kierunku. Wręcz przeciwnie, najczęściej nie pojawia się na żadnych zajęciach, a jej przygoda z uczelnią kończy się wraz z pierwszym skreśleniem z listy studentów. Celem jest maksymalne wydłużenie okresu posiadania ważnego dokumentu, aby czerpać z niego korzyści materialne.

Główny magnes: Co dają status studenta i legitymacja?

Atrakcyjność posiadania statusu studenta jest niezaprzeczalna, a lista korzyści jest długa. To właśnie one motywują "plastikowych studentów" do podjęcia formalnych kroków rekrutacyjnych. Do najważniejszych profitów należą:

  • Zniżki na transport publiczny: To jeden z największych wabików. Ulgowe przejazdy komunikacją miejską (50%) oraz pociągami (nawet 51%) pozwalają na realne, comiesięczne oszczędności, zwłaszcza w dużych miastach.
  • Tańsza kultura i rozrywka: Legitymacja studencka to brama do tańszych biletów do kin, teatrów, muzeów, galerii sztuki, a także na koncerty i festiwale.
  • Ubezpieczenie zdrowotne: Do 26. roku życia student jest objęty ubezpieczeniem zdrowotnym ZUS jako członek rodziny lub przez uczelnię. Dla osób bez umowy o pracę jest to często kluczowy argument.
  • Oferty komercyjne: Wiele firm – od restauracji i kawiarni, przez siłownie i szkoły językowe, po sklepy odzieżowe i z elektroniką – kieruje do studentów specjalne promocje i rabaty.

Jak to działa w praktyce?

Mechanizm działania jest zazwyczaj prosty i opiera się na wykorzystaniu luk w systemie rekrutacyjnym. Proces ten można podzielić na kilka etapów:

  1. Wybór uczelni i kierunku: "Plastikowi studenci" najczęściej wybierają kierunki, na które łatwo się dostać – z niskimi progami punktowymi lub bez nich. Często są to uczelnie prywatne oferujące niskie czesne za pierwszy semestr lub uczelnie publiczne z dużą liczbą miejsc na mniej obleganych kierunkach.
  2. Rekrutacja: Składają komplet wymaganych dokumentów i wnoszą opłatę rekrutacyjną, tak jak każdy inny kandydat.
  3. Odbiór legitymacji: Po pomyślnym przejściu rekrutacji i podpisaniu umowy ich główny cel zostaje osiągnięty – otrzymują legitymację i dostęp do elektronicznego systemu, gdzie mogą aktywować status studenta.
  4. Bierna "nauka": Od tego momentu ich aktywność na uczelni praktycznie zamiera. Nie uczęszczają na zajęcia, nie zdają kolokwiów, co nieuchronnie prowadzi do skreślenia z listy studentów po pierwszej, niezalicznonej sesji.

Ciekawostka

Czy wiesz, że uczelnie są świadome tego zjawiska? Wiele z nich wprowadza procedury mające na celu jego ograniczenie, np. poprzez pobieranie opłat za cały semestr z góry bez możliwości zwrotu czy szybsze procedury skreślania osób, które nie wykazują żadnej aktywności akademickiej.

Ciemna strona medalu: Ryzyko i ukryte koszty

Choć pomysł wydaje się sprytny, niesie za sobą szereg negatywnych konsekwencji, o których warto pamiętać. To nie jest rozwiązanie pozbawione wad.

Koszty finansowe

Zapisanie się na studia nigdy nie jest darmowe. Należy liczyć się z opłatą rekrutacyjną (zwykle od 85 do 150 zł), opłatą za wydanie legitymacji, a w przypadku uczelni prywatnych – z koniecznością opłacenia czesnego przynajmniej za pierwszy miesiąc lub semestr. Te pieniądze są bezzwrotne. W ostatecznym rozrachunku "zakup" legitymacji może okazać się kosztowną inwestycją o krótkim terminie ważności.

Konsekwencje prawne i administracyjne

Używanie nieważnej legitymacji (np. po skreśleniu z listy studentów) do uzyskiwania zniżek jest wyłudzeniem i może prowadzić do poważnych konsekwencji, w tym wysokich kar finansowych. Ponadto, nagła utrata statusu studenta oznacza również utratę prawa do ubezpieczenia zdrowotnego, co może skutkować przerwą w ochronie i koniecznością samodzielnego opłacania składek.

Aspekt etyczny

Warto pamiętać, że "plastikowy student" blokuje miejsce na uczelni osobie, która naprawdę chciała studiować dany kierunek, ale jej zabrakło punktów. To działanie nie fair wobec innych kandydatów i marnotrawstwo zasobów publicznych w przypadku uczelni państwowych.

Podsumowanie: Czy gra jest warta świeczki?

Decyzja o zapisaniu się na studia tylko dla legitymacji to droga na skróty, która może okazać się wyboista i kosztowna. Krótkoterminowe korzyści w postaci zniżek są często niewspółmierne do poniesionych kosztów, ryzyka i problemów administracyjnych. Zamiast inwestować czas i pieniądze w iluzoryczny status studenta, znacznie lepszym rozwiązaniem jest poszukiwanie legalnych alternatyw, takich jak karty zniżkowe dla młodzieży, lub podjęcie nauki w szkole policealnej, która również daje wiele uprawnień, a przy tym pozwala zdobyć konkretny zawód. Prawdziwa wartość nie leży w plastiku, a w wiedzy i umiejętnościach, które zostają na całe życie.

0/0-0

Tagi: #legitymacji, #studenta, #studentów, #uczelni, #studia, #student, #status, #zniżek, #plastikowi, #studenci,

Publikacja

Zapisać się na studia tylko dla legitymacji studenckiej i zniżek, czyli jak to robią plastikowi studenci?
Kategoria » Pozostałe porady
Data publikacji:
Aktualizacja:2025-12-02 09:59:53
cookie Cookies, zwane potocznie „ciasteczkami” wspierają prawidłowe funkcjonowanie stron internetowych, także tej lecz jeśli nie chcesz ich używać możesz wyłączyć je na swoim urzadzeniu... więcej »
close